Shank

   Powiem szczerze, że to pierwsza tego typu recenzja na tej stronie. W czym tkwi powiew oryginalności, nowości? Otóż gra, którą mam przyjemność omawiać jest pobrana z PlayStation Shop – z miejsca, gdzie stare, zapomniane tytuły są odnawiane i wpuszczane w obieg na next-geny. Krótko mówiąc oldschoolowe patenty na gry z odnowioną szatą graficzną, czego chcieć więcej? Gra kosztowała mnie liche pieniądze, co spotęgowało mój zachwyt tym tytułem, gdyż za tak niską cenę dostałem coś, do czego będę mógł zawsze wracać. Poznajcie Shanka.


Shank – screeny (kliknij, by powiększyć)

   Czym Shank może zaskoczyć szeroką publiczność? Dosłownie niczym! Jednak to dzięki temu, gracz dostaje tytuł, który przypomina lata młodości, gdzie to na automatach królowały bijatyki ze scenariuszem mówiącym: gałka w prawo i zabijaj wszystko co się rusza. W skrócie można tą grę nazwać dwuwymiarową rzeźnią. Jaki jest powód owej rzezi, niezliczonej ilości krwi i zmasakrowanych zwłok. Otóż Shank w przeszłości taplał się w różnych machlojkach, w brudnych interesach i krwawych zabawach. Jednak jak to bywa w życiu, mężczyzna poznaje kobietę, zmienia się, kończy z dotychczasowymi nawykami. Shank wypiął się na swoich kamratów, by poświęcić życie tylko swojej ukochanej, jednak nie przewidział skutków swego działania. Starzy przyjaciele pojawiają u niego w domu, porywają, a następnie zabijają jego miłość. Natomiast Shanka śmiertelnie ranią i przekonaniem, że nie pozostało mu dużo życia, odchodzą. Tak oto z rodem Kill Billa, Shank uchodzi z życiem i likwiduje kolejno swoich starych kumpli.

   Pierwsze co uderza w oczy, to komiksowa grafika i scenki utworzone we flashu. Pierwsza ów scena ukazuje Shanka jako bezpośredniego, odważnego typa, który robi zadymę w jednym z barów i w pogardzie mając przeważającą ilość oponentów, sprawia im takie manto, że nie powstydziłby się tego sam Pudzianowski, przy okazji zdobywając zestaw młodego zabójcy, tj. dwa pistolety, piłę mechaniczną. Zestaw ten to bronie pomocne, które będą pomagać nam w likwidacji wrogów podczas naszej rozgrywki. Oprócz wyżej wymienionych przyrządów, w ręce Shanka wpadnie strzelba, uzi, maczeta, dwa ostrza oraz łańcuchy, które będą uwiązane wokół rąk bohatera – do wyboru do koloru. Co do samej grafiki, to muszę przyznać, że autorzy bardzo pozytywnie mnie zaskoczyli. Gra przypomina komiks, w której kreska jest świetnie poprowadzona. Widać, że twórcy przyłożyli się choćby do takich szczegółów jak gra światłem, ostrością. Do tego dochodzą świetnie skonstruowane mapy, które – na szczęście – się nie powtarzają i są bardzo różnorodne, utrzymane tak samo jak muzyka w klimacie westernowskim.


Shank – screeny (kliknij, by powiększyć)

   Shank to bezstresowa nawalanka, w której każdy cios przypisany jest do odpowiedniego przycisku, kolejno: kwadrat – atak nożami, trójkąt – atak cięższą bronią, kółko – strzelanie z broni. Do tego dochodzą chwytania przeciwników, skoki, rzuty granatem. Dzięki tej prostej klawiszologii lub jak kto woli przyciskologii, można dokonywać na ekranie przeróżne, fantastycznie wyglądające combosy. Muszę wspomnieć o tym, iż gracz nie będzie zmuszony do żadnego rozwoju swych broni lub swojego bohatera. Shank od początku do końca jest twardym koksem. Co jakiś czas na naszej drodze napotykamy bossów. Ich kreska jest kapitalna i każdy różni się całkowicie od siebie, a jedyne co ich łączy, to przynależność do czarnej listy Shanka. Jednak jest to słabszy element gry, gdyż walka ogranicza się do tego, że po wykryciu słabego punktu bossa, będziemy w taki, a w inny sposób odbierać mu energię, co doprowadzi go do śmierci. Bądź co bądź, zawsze tak było w tego typu grach, więc nie miejmy za złe autorom.


Shank – screeny (kliknij, by powiększyć)

   Muszę wspomnieć jeszcze o dwóch, bardzo istotnych sprawach. Pierwsza to utworzony tryb kooperacji. Jest to swoisty prolog, który wprowadza nas w historię, której uraczymy w trybie dla jednego gracza. W co-opie zobaczymy jak to Shank wraz ze swoim kumplem Falconem, wykonuje brudną robotę. Na plus jest fakt, że doświadczymy nowych bossów, nowe plansze, jednak jest jeden warunek. Trzeba posiadać drugi pad, gdyż w Shank nie można pograć w trybie online. Drugą sprawą to tryb hard. Wspominam o nim, gdyż dawno takiego trybu już nie uraczyłem. Mianowicie chodzi o fakt, iż w czasie gry nie będzie nam dane zaliczyć checkpointów. Jedyny zapis rozgrywki w czasie tego trybu robiony jest przed walką z bossem. Tak więc, można stracić dużo zdrowia, gdy przez przypadek zginiemy przed samym bossem i cały etap trzeba będzie powtarzać od nowa. Wielkim minusem jest długość rozgrywki. Przejście trybu dla jednego gracza zajęło mi raptem 2 godziny z hakiem + do tego 2 kolejne dla trybu kooperacji. Pod tym autorzy się nie popisali. Mogli wydłużyć rozgrywkę choćby przez dodanie dodatkowych map lub bossów.

   Jak wspomniałem na początku, Shank to oldschool w next-genowych szatach. Rozgrywka prosta, bezstresowa, zawierająca nikłe elementy zręcznościowe. Gra nastawiona jest tylko i wyłącznie na mordobicie i jeżeli ktoś szuka czegoś ambitnego, to twór Panów z Klei Entertainment nie będzie dla niego. Co ciekawe, gra w PSS kosztuje 49 zł. Jednak Sony utworzyło możliwość udostępnienia do 4 slotów, dla innych graczy. Tak więc player może utworzyć grupę pięcioosobową i zakupić grę już za 10 zł. A to czy z tego spróbujecie, zależy tylko i wyłącznie od was.
 

  TYTUŁ GRY:
   Shank

PRODUCENT:
  Klei Entertainment

WYDAWCA:
  Klei Entertainment

GATUNEK:
  Chodzona bijatyka

DATY PREMIERY:
  PlayStation 3
– 15.08.2010 (USA)
– 25.08.2010 (Europa)

Data dodania: 20 grudnia 2010Autor: melwin


Copyright by EmuSite Team; 2006-2020
Design by Patryk M. (patro)

All rights reserved.

statystyka