Starcraft: Krucjata Liberty’ego – po przeczytaniu

   Po odniesieniu sukcesu gier stworzonych przed firmę Blizzard, myślenie menadżerów tego przedsiębiorstwa troszkę się zmieniło. Zaczęli myśleć kreatywnie. Uzmysłowili sobie, że świat gier, to za mało i postanowili poszerzyć troszkę horyzonty. Firmowi pisarze oraz scenarzyści zakasłali rękawy i wzięli się ostro do roboty. Tak powstały nowe opowieści, które zostały przelane na papier. Dopisano nowe przygody, powiązane ze światami stworzonymi przez programistów. Opowieści ze świata Diablo, Warcrafta oraz Starcrafta nabrały tempa. Teraz mamy rok 2014 i obok kilkunastu gier związanych z tymi światami mamy dwa razy więcej książek, które w magiczny sposób starają się nam dopowiedzieć, co nieco, o wydarzeniach przedstawionych w grach. Firma wykonała wspaniały gest w stronę fanów i ich pieniędzy, którzy potrafią czytać i lubią to robić.

Starcraft: Krucjata Libery'ego

   Blizzard postanowił wydać kilka tytułów, które bezpośrednio nawiązują do planet, galaktyk oraz konfliktu zbrojnego, jaki toczy się pomiędzy trzema kosmicznymi rasami. Starcraft i jego wojna, razem z plagą Zergów, wchodzi w decydującą fazę. Starożytna rasa Protosów, razem ze swoimi pradawnymi przepowiedniami, nie potrafiąca trzymać się z boku, wysyła niszczycielskie statki, by niszczyć całe światy. No i oczywiście Terranie, potomkowie ludzi, rasa pochodząca z ziemi, która toczy walki ze wszystkimi i nieustannie zmaga się również na swoim podwórku, z wewnętrznymi konfliktami o władzę. Rebelianci zabijają w imię dobra i porządku, starając się pokazać wszystkich Terranczykom, jaka zła jest Konfederacja.

Starcraft: Krucjata Libery'ego

   Jeffa Grubberg jest autorem wielu książek i podręczników gier wideo. Większość jego twórczości to opowieści bazujące na światach fantasy, o magicznych smokach i odważnych rycerzach, którzy chcą je zabić. Ale dla Bizzarda postanowił stworzyć coś ze świata Science Fiction. Historia książki przedstawia przygody młodego, ambitnego reportera, który nadepnął na odcisk niektórym szychom oraz grubo postawionym politykom Konfederacji. Ci w zamian wysyłają go na inną planetę, gdzie toczy się walka ze złymi Zergami. Przyjmuje z pokorą propozycję nie do odrzucenia i wyrusza na czerwoną planetę Mar Sarę, gdzie ma przeczekać złe humory władzy. Niestety, pomimo zapewnień wojska, planeta nie jest bezpieczna. Sam reporter trafia tam na jeszcze większą aferę oraz rządowe manipulacje. Wszystko, co jest przekazywane do wiadomości publicznej, jest wyssane z palca, a każda próba pokazania prawdy kończy się śmiercią lub więzieniem. Ambicja oraz wewnętrzna potrzeba pokazywania prawdy naszego bohatera nie pozwala mu siedzieć cicho i to go z każdą kolejną przygodą pogrąża, a także przybliża do walczących o wolność rebeliantów. Historia jest dobrze opowiedziana i daje nam wyśmienity przykład tego, że nie zawsze to, co widzimy, jest nam przedstawione od strony prawdy. Prawda, to pojęcie względne.

   Sama książka pokazuje nam dużo miejsc oraz sytuacji, które można znaleźć w grze. Charyzmatyczny Raynor, przepiękna i mordercza Kerrigan, czy w końcu pragnący władzy absolutnej Mengsk, którzy występują w grze na pierwszym planie, w książce zostali rzuceni na dalsze plany lub są tłem dla wydarzeń związanych z przygodami reportera. Krucjata Liberty’ego daje nam możliwość poznania wymienionych bohaterów świata Starcraft od innej strony i nadać im lepszy oraz bardziej przejrzysty obraz w naszych głowach. Nie zabraknie oczywiście walki oraz masy bitew między rasami. Akcja, choć bardzo swobodnie miarkowana, nie daje nam powodów do nudy. Autor wspaniale opisuje światy oraz emocje jakie targają bohaterami. Dogłębnie pokazuję, co kim kieruje w życiu i na co stać tak naprawdę każdego w chwili zagrożenia życia.

Starcraft: Krucjata Libery'ego

   Dwieście czterdzieści stron, to jednak mało, by opowiedzieć wszystko, dlatego po przeczytaniu mamy mały niedosyt. Wydawnictwo ISA, postarała się o dobre solidne wydanie, ale bez fajerwerków. Mały format oraz mniejszej jakości papier nie jest zły, a bez problemu zmieści się w torebce. Samą książkę czyta się szybko i bardzo fajnie, a ręka wcale nie boli od długiego trzymania, bo książka jak szybko się zaczyna, tak szybko się kończy. Można powiedzieć, że jest to też zasługa krótkich rozdziałów oraz dużo wolnego miejsca pod nimi, co oczywiście odbija się na jej długości.

   Niestety, sama książka dla osoby, która wcześniej nie grała w grę, może wydać się niepoważna lub nawet głupia. Choć jest to solidny kawałek Science Fiction, to bez znajomości gry czytelnik laik za bardzo nie będzie cieszył się smaczkami, jakie gracz jest w stanie wyciągnąć. Ja osobiście lubię takiego rodzaju książki i grałem w grę tak, więc dla mnie git.

   Zaskoczył mnie fakt, że każdy nowy rozdział, pod wpisem z dziennika Liberty’ego, jest specjalnie potraktowany. To znaczy pierwszy wers każdego nowego rozdziału jest napisany wielkimi literami. Tak jakby wydawca lub osoba, która składała książkę, chciał krzyczeć do ciebie już na początku każdego nowego rozdziału. Zabawne, ale wole klasyczne rozwiązania, odnośnie dużych liter. Poza tym okładka ze zdjęciem Kerrigan jest myląca i według mnie bardziej pasuje do drugiego tomu, niż do pierwszego. Kilka faktów, Sara w książce jest ognistą pięknością i człowiekiem, a nie potworem przemienionym przez Zergi. Choć zdjęcie pierwsza klasa nawiązująca bezpośrednio do gry, to treściowo według mojego skromnego zdania nie pasuje. Ale nie jestem grafikiem, by się na tym znać.

Starcraft: Krucjata Libery'ego

   Podsumowując, to dobra książka warta straty czasu, ale niestety tylko dla fanów gry lub przynajmniej osób, które w jakimś drobnym stopniu miały styczność z grą. Laik, lubiący czytać lub mol książkowy fascynujący się Science Fiction, nic dobrego tutaj dla siebie nie znajdzie. Oprócz oczywiście kosmicznej wojny pomiędzy trzema rasami o panowanie nad wszechświatem i mocnych wyraźnych bohaterów, którzy są w stanie oddać życie, za to w co wierzą. Ocena książki, to niestety według mnie i mojej pokręconej skali nie, inaczej jak dwa oślizłe i wściekłe Zergi na pięć Terrańskim Marinsów, które są mięsem armatnim dla tych Zergów. Czyli ochłap dla młodych graczy zakochanych w grze i jej bohaterach.

Data dodania: 24 kwietnia 2014Autor: hongi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Copyright by EmuSite Team; 2006-2017
Design by Patryk M. (patro)

All rights reserved.

statystyka