Dragon Age: Początek

   Jeżeli ktoś kiedykolwiek spyta mnie, kto produkuje najlepsze cRPG na świecie, odpowiedź będzie tylko jedna: BioWare. Moja fascynacja tą firmą zaczęła się pod koniec lat dziewięćdziesiątych, gdy do rąk własnych dostałem kultowy, oldschoolowy, nieśmiertelny tytuł: Baldur’s Gate. Wiek XX przyniósł kolejne świetne tytuły, mowa tu o Star Wars Knight of the Old Republic i sequel z dopiskiem The Sith Lords, które dostały tytuł najlepszych gier roku 2004 i 2005 roku. Jeżeli jeszcze wam mało, to trzeba wymienić kolejny szlagierowy tytuł jakim jest Mass Effect. I na szczęście na tym fantazja programistów z BioWare się nie skończyła. Posiadają oni tak wspaniałą wyobraźnię, że stworzyli jeszcze jeden, obowiązkowy tytuł. Tak więc drogi czytelniku, rozsiądź się wygodnie w fotelu, bo o to przed tobą Dragon Age.

   Co bardzo mnie ciekawi w każdej produkcji BioWare, to schemat, w którym mamy do czynienia z bohaterem dobrym i złym. Ktoś coś nabroił, a my zawsze musimy to sprzątnąć. I tym razem twórcy trzymają się już swojego sprawdzonego pomysłu, bo w sumie po co ruszać coś, co jest dobre? Ale dosyć o bezsensownych rozmyślaniach. Zacznijmy od początku. Gdy po raz pierwszy włączasz grę, zaczynasz nową przygodę, przed twymi oczami pojawia się animacja, która ma Ci nakreślić historię twojej krainy. Narrator opowiada jak to źli magowie, chcący władzy sprowadzili na Ferelden wredne pomioty, które zabijają wszystko co się rusza i tylko wielka armia wszystkich nacji, może się im przeciwstawić, a pierwsze skrzypce w tym wszystkim odgrywają Szarzy Strażnicy, którzy są wyszkoleni do zabijania mrocznej. Gdy już obejrzysz tę wzruszającą historię, będziesz zmuszony dokonać pierwszego i jednego z najważniejszych wyborów. Kim chcesz być? Twórcy tak chcieli uatrakcyjnić nam zabawę, że stworzyli sześć różnych pochodzeń naszego bohatera/bohaterki, które oprócz początkowych miejsc, różnią się też sytuacjami i dialogami, które napotkamy w późniejszym etapie gry.


Dragon Age: Początek – screeny (kliknij, by powiększyć)

   Jak wiadomo szerszej publiczności RPG mają to do siebie, że zdobywa się punkty doświadczenia, poziomy i nowe umiejętności. W Dragon Age ten etap gry nie jest zbytnio skomplikowany, za zdobyte doświadczenie otrzymujemy punkty, które możemy przydzielić w naszych atrybutach. Tak więc, dodajemy punkty do atrybutów, talentów i umiejętności. Szczerze wam powiem, że mamy dużo opcji do wyboru i niestety nie uda wam się opanować wszystkich talentów i umiejętności, dlatego trzeba skupić się na jednej ścieżce i iść ciągle tą drogą, bo jak mawia mój wujek: możesz coś umieć w jednym lub gówno potrafić we wszystkim. Teraz w końcu zrozumiałem, o co mu chodziło. Jeżeli ta informacja cię zmartwiła, to mam coś radosnego dla ciebie. Jeżeli twój bohater będzie „tylko” dobrym wojem, natomiast twoi kompani mogą być śmiercionośnymi magami, sprytnymi złodziejami lub sprawnymi skrytobójcami. Los twojej kompani zależy tylko od ciebie, pamiętaj o tym.

   Gdy już zakończymy pierwszy etap rozgrywki, swoisty prolog. Trafiamy do Ostagaru, przechodzimy pomyślnie rekrutację na Szarego Strażnika, jesteśmy świadkami pewnych wydarzeń i tak oto będziemy przechadzać się po świecie, który pomimo zapowiedzi wcale nie jest, aż taki duży i co bardziej mnie zabolało, nie ma w nim możliwości wolnej eksploracji. Niestety drodzy państwo, nie jest nam dane wyskoczyć z kompanami w trakcie rozgrywki na jakiś miły piknik w lesie, gdyż nie ma miejsca na coś takiego. Jednak zaczynając ten akapit, chciałem zwrócić uwagę na to, że gra jest liniowa i jej nieliniowość kończy się przejściem prologu. Wątek główny to odwiedzenie wszystkich dużych lokacji w grze. Natomiast twórcy, może w formie rekompensaty, nie mam pojęcia, stworzyli ponad setkę misji pobocznych, w różnych mniejszych lokacjach, które będziemy mogli zwiedzić tymczasowo. Przynajmniej tyle naszego. Wspomniałem wcześniej o pikniku z kompanami. To nie był jakiś kiepski żart, tylko początek do wyjaśnienia jednego z największych plusów tej gry, mianowicie ludzie, z który przyjdzie nam żyć. BioWare w tym przypadku dało świetny popis, gdyż podczas rozgrywki odczujemy, że wszyscy nasi towarzysze żyją swoim życiem. Nie tylko nam jest dane porozmawiać z nimi, często będziemy świadkami – i to śmiesznych – dialogów między kamratami. I choć może się wydawać się dziwne, czasem nachodziła mnie ochota, na włóczenie się po mapie tylko po to, by móc wysłuchać kolejnych rozmów moich towarzyszy. Oprócz zwykłych pogawędek, możemy starać się wywrzeć pozytywny wpływ na towarzyszy, co otworzy nam dodatkowe opcje dialogowe, dzięki którym będziemy mogli lepiej poznać historię owej postaci, a z czasem jeśli nam się uda, to wykonać na dla niej jakąś misję, która ociepli bardzo wasze relacje. Twórcy nie zapomnieli również o tym, że bohater, też człowiek (i co z tego, że stworzony komputerowo) i swoje potrzeby ma. Tak więc jest nam dane, by bohater mógł się zakochać i pociupać sobie od czasu do czasu, w formie relaksu przed kolejnymi bitwami.


Dragon Age: Początek – screeny (kliknij, by powiększyć)

   Jeżeli już mowa o bitwach to przyjdzie nam ich stoczyć bardzo wiele, więc warto zwrócić uwagę na ten aspekt gry. Bo niestety w tym przypadku teoria nie poszła razem z praktyką. Już wyjaśniam. Jak dobrze wiedzie Dragon Age wyszedł na konsole i komputery. Niestety system walki na next-geny został strasznie uproszczony, przez co trochę więcej wysiłku i myśli taktycznej będziemy mieli w wersji komputerowej. Dlaczego tak uważam? Bo w grze mamy dostęp do wielu umiejętności, talentów, a nawet taktyk, które programują nasze zachowanie w danej chwili. Jednak w praktyce wychodzi to tak, że z taktyk, które na komputerze bardzo pomagają, na konsoli nie robią żadnej różnicy. Na komputerze jesteśmy zmuszeni zatrzymać rozgrywkę i wydać polecenie każdemu z osobna, na konsoli to typowy arcade, lecisz jedną postacią, a reszta korzysta ze sztucznej inteligencji – i musze powiedzieć, że IQ lub AI (jak kto woli) stoi na wysokim poziomie. Plusem tego arkadowego typu walki jest to, że animacje wyglądają bardzo ładnie i aż miło się patrzy, gdy Nasz heros wykonuje jakiś atak specjalny.

   Jednak to co wygląda na jednych ładnie na drugich wcale już tak nie musi być. Niestety, w dzisiejszych czasach żyjemy w takim społeczeństwie, gdzie dla większości playerów liczy się grafika, a nie fabuła. Dlatego też DA nie zyskało od razu grona fanów, gdyż gra graficznie nie powala, animacja wrogów nie zawsze są idealne, są przypadki, że ktoś po prostu się zawiesi lub jego tekstury przejdą w 1/3 przez ścianę lub głaz. Są to błędy, które spotykane są praktycznie w każdej grze, jednakże w DA występują one co jakiś czas, co może wrzucać się w oko. Jednak jak mówię, to już jest kwestia indywidualna, bo to co dla jednego może być dobre, dla innych jest kichą . Jeżeli ktoś zarzuci, że graficznie DA nie osiągnęło jakiegoś większego pułapu, to już nie może tak powiedzieć o dźwiękach, które dostarczyło BioWare. Bądź co bądź, ale kanadyjskie studio przyzwyczaiło mnie do przyjemnych dla ucha tonów muzyki, dźwięków, odgłosów. Wszakże nie jest to muzyka jednostajna, zmienia się wraz z obszarami, które zwiedzamy, przez co dodaje tej grze dodatkowego klimatu. Ale czemuż się mam dziwić, że tak fantastycznie to gra? Wszystkie te dźwięki zostały wykonane przez Północno-Zachodnią Orkiestrę Symfoniczną


Dragon Age: Początek – screeny (kliknij, by powiększyć)

   Dragon Age został wydany również w pełnej polskiej wersji językowej. I muszę powiedzieć o tym, że Polacy naprawdę potrafią świetnie podłożyć głosy do filmów, a teraz też do gier. W DA świetną kreację dla mnie stworzył Piotr Fronczewski, sam jego głos, a bardziej ton głosu powoduje, że nadaje on swojej postaci jakiś dodatkowych cech. Naprawdę wielkie brawa za kawał dobrej roboty przy dubbingowaniu tej gry.

   Dragon Age – chodziły plotki, że będzie on duchowym spadkobiercą Baldur’s Gate. Na szczęście nim nie był. Na szczęście, bo grając w DA miałem wrażenie, że biorę udział w czymś nowym, oryginalnym, z inną fabułą i tak było. Teraz zadaje sobie pytanie, co ta gra ma w sobie, by móc wyróżnić się od innych podobnych tytułów. Przede wszystkim fabułę, która Mnie osobiście zafascynowała i wciągnęła na bardzo długie godziny gry, ponad 120 h, drodzy państwo, spędziłem nad tą grą i nie powiem, że był to czas stracony. Wiele osób będzie zarzucać, że słaba grafika, że mało lokacji i ja wam przyznam rację, ale proszę pamiętać o tym, że klimat tej gry, muzyka, fabuła spokojnie w tyle zostawiają te wszystkie minusy, które napotkamy w trakcie gry. Kupiłem tę grę za 150 zł i nie żałuję tego wyboru. I mam nadzieję, że przyszli nabywcy tej gry, też nie będą żałować i będą tak jak ja czekać i zadzierać ręce na drugą część gry.
 

  TYTUŁ GRY:
   Dragon Age: Origins

PRODUCENT:
  BioWare

WYDAWCA:
   Electronic Arts

GATUNEK:
  cRPG

DATY PREMIERY:
  PlayStation 3
– 03.11.2009 (USA)
– 06.11.2009 (Europa)

Data dodania: 11 września 2010Autor: melwin


Copyright by EmuSite Team; 2006-2020
Design by Patryk M. (patro)

All rights reserved.

statystyka