Prince of Persia: The Two Thrones

   Kiedy ukończyłem drugą odsłonę Prince of Persia – Warrior Within, nie mogłem się doczekać następnej części. Pisząc to teraz, po spędzeniu kilkunastu godzin nad The Two Thrones, nasuwa mi się pytanie. Czy mogło być lepiej? Tytułowy książę powraca w rodzinne strony po pokonaniu Dachaki i zmienieniu swego przeznaczenia. Lecz Babilon – miasto, które zostawił, by wyruszyć w świat, częściowo leży w gruzach. W jego rodzinnych stronach panuję wojna, a on nie zwlekając ani chwili dłużej wkracza do akcji (oczywiście w pojedynkę), by uwolnić swoje królestwo i pokonać wrogów.


Prince of Persia: The Two Thrones – screeny (kliknij, by powiększyć)

   Tak wygląda krótki wstęp do trzeciej części przygód perskiego księcia. Gra wygląda genialnie, stworzona jest na tym samym silniku co dwie poprzednie przygody i czerpie garściami pomysły z obu odsłon. Zaczynając od postaci występujących we wcześniejszych częściach, jak również przygód naszego bohatera, ale o tym później. Mroczny świat z Warrior Within został poprawiony, o lepsze tekstury, więcej detali i oczywiście Księciuniu wygląda jakby przystojniej (paniom się na pewno spodoba). Babilon to prawdziwy majstersztyk, jeśli chodzi o architekturę (tu należą się oklaski), a widok rozciągający się z dachów budynków miejskich daje do myślenia. Panorama miasta ukazuje nam zamek króla, a zmiana światła daje odczucie upływającego czasu. Budynki są piękne, a ich funkcjonalność zaskoczy każdego. Bardzo dobrze oddany klimat starożytnego miasta, które jest pod okupacją, ale ukazano je w nowoczesny sposób i z wielką nutką fantazji. Nasz bohater ma okazje, by zwiedzić swoje miasto. Będzie w takich miejscach jak dachy budynków, świątynie, różnego rodzaju pałace, piwnice i lochy, by na końcu dotrzeć do zamku swego ojca na ostateczną walkę.


Prince of Persia: The Two Thrones – screeny (kliknij, by powiększyć)

   Twórcy gry z Ubisoftu dodali kilka rzeczy, które zmieniają ją w niewielki sposób, ale znaczący. Książę stał się bardziej powściągliwy. Już nie walczy z masą przeciwników naraz, jak to było w poprzednich odsłonach, ale ma jakby większy stopień sprytu. Chodzi mi tutaj o stealth-kills, czyli ciche zabijanie. W grze nazywa się to Speed Killem, tłumacząc – szybko, sprawnie i bez kłopotu. Jest to nie trudny sposób unicestwienia przeciwnika, ale wymaga od gracza dobrego zgrania naciskanych przycisków z akcją dziejącą się na ekranie. Kiedy to już opanujemy, możemy cieszyć się i podziwiać nowe umiejętności naszego bohatera, a jest na co popatrzeć. Jeśli sztuka się nie powiedzie, to trzeba załatwiać wrogów w tradycyjny sposób. Nic się nie zmieniło pod względem walki od WW: te same kombosy, rzuty i krojenie przeciwnika. Twórcy gry popracowali nad wrogami – są bardziej wymagający i twardsi. Mamy też kilka bossów, których można zabić, tylko poprzez wykorzystanie wcześniej wymienionego Speed Killa, a to nie jest takie proste. Szczególnie utkwił mi w głowie wielki facio bez dolnej żuchwy i wywieszonym jęzorem, bo miałem z nim maluteńki (kilku godzinny) problemik. Ale nie bójcie się. W walce o odzyskanie tronu, nasz bohater ma pomocnika. Kogo? Siebie. No, nie zupełnie siebie, ale swoją ciemną stronę (mocy) osobowości – Dark Prince. Z czasem, ta zła strona przejmuję władzę nad nami, by pokazać nam jak się tak naprawdę powinno się zabijać. Nasza druga strona posiada oryginalną broń. Jest to łańcuch z ostrzy owinięty wokół ręki Księciunia. W walce można okaleczać na odległość lub nawet obwijać go wokół wroga i rzucić nim w innych stojących z boku. Ciemny Książę jest o wiele brutalniejszy, wyrafinowany i nie daje przeciwnikom żadnych szans na przeżycie.


Prince of Persia: The Two Thrones – screeny (kliknij, by powiększyć)

   Oczywiście gra nie opiera się tylko na zabijaniu przeciwników, ale również na dotarciu z punktu A do punktu B. Umiejętności naszego bohatera, jak skakanie, bieganie po ścianach, wspinanie i wiele innych, zostały rozwinięte o parę dodatkowych. Teraz Prince może w wyznaczonych miejscach zawisnąć na sztylecie, jak również utrzymywać się pomiędzy ścianami (jak Sam Fisher) oraz zjechać po linie lub łańcuchu, głową w dół. Potrafi również jeździć rydwanem (z prawdziwymi mustangami). Nasz zła strona potrafi wykorzystać swoją broń do huśtania i duszenia swoich przeciwników (jak to robił Indiana Jones). Są również zagadki przypominające te z Sands of Time, na których trzeba trochę pomyśleć i wytężyć nasze szare komórki. Jeśli chodzi o muzykę i efekty dźwiękowe, jak również dubbing postaci, to stoją na bardzo wysokim poziomie. Nasz Książę mówi głosem tego samego pana, co w Piaskach Czasu. Kawałki w grze ładnie komponują się z otoczeniem i wszechobecnym klimatem starożytności.

   Podsumowując i wracając do mojego pytania z początku recenzji, odpowiadam – NIE!, bo to najlepsza część opowiadająca o przygodach naszego uroczego, ale jak zabójczego Księcia. Jest to wspaniała gra, która wciąga na kilka-kilkanaście godzin oraz daje nam odpowiedzi na pytania dotyczące wcześniejszych części, jak i zakończenie trylogii. Czy Prince zazna wreszcie spokoju i czy odzyska tytułowy tron? O tym musicie przekonać się sami.
 

  TYTUŁ GRY:
   Prince of Persia: The Two Thrones

PRODUCENT:
  Ubisoft

WYDAWCA:
  Ubisoft

GATUNEK:
  Przygodowa

DATY PREMIERY:
  PlayStation 2
– 01.12.2005 (USA)
– 02.12.2005 (Europa)
– 15.06.2006 (Japonia)

Data dodania: 23 maja 2007Autor: hongi


Copyright by EmuSite Team; 2006-2020
Design by Patryk M. (patro)

All rights reserved.

statystyka