Track & Field

   Konami w swojej długiej historii stworzyło i wydało wiele fantastycznych gier. Wielu z was zna ich dzieła. Miedzy innymi serie Metal Gear Solid oraz Silent Hill. A czy wiedzieliście, że stworzyli również grę sportową na bazie dyscyplin olimpijskich? Nie? Ja też nie wiedziałem. Gra wyszła na konsolę NES i choć nie należy do najładniejszych, jednak coś do niej przyciąga. O grafie, cóż można powiedzieć. Jest solidna i na te czasy, w których powstała. Oddaje klimat 8-bitowych gierek. Muzyka i dźwięk to pojawiające się gdy trzeba koszmarne uderzenia, które wbijają się pod czaszkę. Po kilku godzinach masz ochotę wyskoczyć przez okno. A wrzaski towarzyszące temu czynowi, będą podobne to tych z gry. Gdy biegniemy w grze nasze stopy, buty czy plama pikseli wydaje taki dźwięk, jakbyśmy byli rumakiem biegnącym po granitowej posadzce.


Track & Field – screeny (kliknij, by powiększyć)

   Rozgrywka, bo to tutaj jest najważniejsze, to tak naprawdę 8 konkursów w jednej grze. Osiem różnych konkurencji, ale tylko dwie są odmienne, chodzi mi tutaj o łucznictwo i strzelectwo. Reszta to tylko bieganie, skakanie i rzucanie. Tyle. Nie dużo dla jednych, masa zabawy dla innych. Rozgrywka jest bardzo prosta. Masz określony wynik i musisz go przebić. Gdy to się nie uda, to Game Over. By wygrać trzeba się wykazać precyzją oraz refleksem, a także dobrą koordynacją w naciskaniu przycisków. Tak więc pad w łapę i klikamy.
– Bieg na 100 metrów – Najprostsza i najszybsza dyscyplina. Wystarczy tylko odpowiednio wystartować i dobiec naciskając jak najszybciej jeden przycisk. Trzeci falstart cię dyskwalifikuje. Idealny start daje większe szanse na zwycięstwo.
– Skok w dal – Wygrana. Nic prostszego. Nie trzeba dużo. Odpowiednio szybki rozbieg, w odpowiednim momencie się odbić i do tego dochodzi długość przytrzymania strzałki w górę. Im dłuższy tym wasz zawodnik poleci pod wyższym kątem. Na koniec lądowanie na du… pupie.
– Bieg na 110 metrów przez płotki – Pamiętacie jak was bolało, gdy upadaliście w dzieciństwie podczas biegu? To lepiej się postarajcie w odpowiednim momencie przyciskać strzałkę w górę. Nie przerywając masakrowania przycisku biegu. Pikselowi sportowcy też mają uczucia.
– Rzut oszczepem – Pędzicie przed siebie, wciskając bieg, aż zobaczycie zieloną trawkę i wtedy robicie wymach w przód i wyrzucacie oszczep przed siebie. Nie zapominajcie o odpowiednim kącie wyrzutu, bo bez tego nie macie szans wygrać.
– Strzelectwo – Czy kiedykolwiek strzelaliście do ruchomego celu z dwururki? Jeśli tak, to ile obiektów latających strąciliście? A czy pozostałe nie przyspieszały po każdym trafieniu? I było ich coraz więcej i latały coraz szybciej? A ty miałeś mało czasu tylko 15 sekund na ich wykończenie. Powiedz szczerze, ile razy jesteś w stanie wystrzelić nie zmieniając magazynku?
– Trójskok – To samo co w skoku w dal. Tylko przed rzutem na dupę, musisz jeszcze mocno dwa razy się uprzeć i niesłychanie mocno się odbić. Wszystko to musi być poprzedzone, niesłychanie szybkim biegiem.
– Łucznictwo – Czy kąt i siła wiatru ma wpływ na twój strzał? Oczywiście. W sumie nie byłby to problem, gdyby nie fakt, że strzelasz do ruchomego celu stojąc w jednym miejscu jak ten cieć nad kupą żwiru. A wiatr w oczy.
– Skok wzwyż – To ostatnia konkurencja. Tutaj najważniejszy jest moment obrócenia się nad tyczką. Trochę praktyki, szybki bieg i dobre wybicie daje nowy rekord i wymarzony medal.


Track & Field – screeny (kliknij, by powiększyć)

   Niestety, jeśli zrobiłem wam ochotę na zwycięstwo, muszę was rozczarować, gdyż zawsze choćby nie wiem jakimi bylibyście wyśmienitymi graczami, przegracie. Po przejściu wszystkich ośmiu dyscyplin pozostaje wam tylko zacząć wszystko od nowa, tylko z ustawioną troszkę wyżej poprzeczką. Jest trudniej, wyniki trzeba osiągać coraz lepsze i o to chyba chodzi?

   Minusy zostawił sobie na koniec. Taka antyrecenzja w recenzji. Nie trzeba być sportowcem, by wygrać bieg czy skoki. Wystarczy posiadać magiczny przycisk. Turbo. On pozwoli wam wygrać z każdym i oddać nie najlepsze, ale prawie najlepsze skoki. Nie pomoże wam w strzelaniu, ale za to oszczędzicie na dopalaczach. Jeśli ktoś ma honor to może bezsensownie naparzać w przycisk, aż palec spuchnie. W biegach komputer dostosowuje się do twojego stylu biegu. Gdy zapieprzasz, on też ciśnie. Gdy zwalniasz, on nie odstępuje cię na krok. Gdy ty przegrasz on też będzie razem z tobą płakał. Bonusy mogą być czymś co da ci lub odbierze zwycięstwo. Podczas strzelania do krążków to będzie mega przyspieszony, podkręcony szary. W łucznictwie jakiś kot czy inne paskudztwo z jabłkiem na głowie. Szok. No i trzy udane wysokie skoki wzwyż spowodują, że z nieba przyleci jakiś koleś z plecakiem odrzutowym i zamieni się na trzy tysiące punktów. Kosmos. Gdy gra cię znudzi, możesz jeszcze popastwić się przez chwilę nad swoim sportowcem. Szczególnie polecam bieg przez płotki, jak i kto skoczy jak najbliżej.


Track & Field – screeny (kliknij, by powiększyć)

   Podsumowując, jest tutaj dużo lekkoatletyki, ale również sporo strzelania. Będzie po trochu dla każdego, a i w towarzystwie można się świetnie bawić. Tylko w tej grze możecie zobaczyć jak biały biegacz, pokonuje bez większego wysiłku czarnoskórego. I takie spostrzeżenie na koniec. Dlaczego oni wszyscy mają wąsy? Dziwne.
 

  TYTUŁ GRY:
   Track & Field (Europa, USA), Hyper Olympic: Gentai Ban! (Japonia)

PRODUCENT:
  Konami

WYDAWCA:
  Kemco (Europa), Konami (Japonia, USA)

GATUNEK:
  Sportowa

DATY PREMIERY:
  NES
– 21.06.1985 (Japonia)
– 04.1987 (USA)
– 02.02.1992 (Europa)

Data dodania: 13 marca 2011Autor: hongi


Copyright by EmuSite Team; 2006-2020
Design by Patryk M. (patro)

All rights reserved.

statystyka