Panic Restaurant

   Bądź czujny wszelki niedogotowany mięsiwie! Źle obrana marchewko oraz za mało ścięte jajko, gdyż nadciąga kucharz! Jakby to zdiagnozował Freud „Człowieku! Masz bzika na punkcie jedzenia… oczywiście podczas stosunku”. A ty o czym teraz myślisz? Jaka gra się tutaj nasuwa? Pomidor.

Być belfrem – ciężka rzecz.
Na początek lekcja angielskiego i psychologii. Co oznacza „Panic Restaurant”? Ktoś powie – zależy od słownika – spróbuję jednak przetłumaczyć. Dosłownie Restauracja Paniki lub Paniczna Restauracja albo krócej „biegające gdzie popadnie zmutowane przez nieznaną cząsteczkę, śmierdzące pełne złych myśli oraz pełne chęci zabijania wszystkiego co się rusza – jedzonko”. Gra wydana w 1992 roku na konsolę Nintendo. Czy była hitem? Wątpię. Ja zagrałem w nią znów po niecałych dwóch dekadach. To przywodzi wspomnienia. Choć oczywiście trochę inaczej ją pamiętam, może przez to, że nie doszedłem dalej niż do trzeciego levelu. Wtedy poziom trudności był istnie kosmiczny, a wyskakujące z ziemi marchewki, nie do przejścia. Teraz po kilku latach praktyki na różnych konsolach, ten poziom jest śmieszny. Gdyby człowiek się sprężył to całą grę można przejść w pół godziny, pijąc sobie przy tym spokojnie kawę i pogryzając ciasteczka.


Panic Restaurant – screeny (kliknij, by powiększyć)

O co tu ku… Pomidor… chodzi?
Wesoły kucharz jak co dzień, pełen energii i chęci zaspokajania głodów wszelkiej ludzkiej masy, biegnie sobie spokojnego poranka do pracy. Posiada wielką sieć restauracji z niezdrową żywnością. Gdy niespodziewanie z nieba spada mu wprost na głowę zdrowe żarełko. To jego największy i najbrzydszy rywal Ohdove, (oh god) który dzięki swoim czarom oraz magicznemu parasolowi potrafi latać. Informuje naszego bohatera, że poprzez kilka poważnych zachwiań na rynku oraz kryzysowi na świecie, jego sieć restauracji zostaje przejęta przez niego, czyli Ohdove’a. Nie trzeba chyba mówić, że wszyscy pracownicy naszego kucharza, zostali zjedzenie przez przywołane do życia potrawy, które bez wynagrodzenia przejęły ich obowiązki. Nasz kucharzyna musi powstrzymać szalonego Ohdova, który planuję przywołanie do życia wszelkiego istniejącego jedzenia, by zniewolić ziemię.

Wrogowie nie golonka, Bossowie nie pomidor
Z powodu powagi sytuacji – jako smakosz wszelkiego jedzenia – chce skrócić męki niewinnego czytelnika i postanowiłem tylko wymienić potrawy z karty dań jakie przyjdzie nam zabić (głęboki wdech). Wyskakujące z ziemi marchewki z makijażem na twarzy. Skaczące parówki, latające szaszłyki, biegające kurczaki bez głów i opierzenia. Jabłka rozpadające się z nie wiadomo jakiego powodu. Pizze turlające się nie wiadomo w jakim kierunku. Lody na łyżwach, galaretki na chodzących talerzykach deserowych. Chodzące jajka sadzone, skaczące krzesła. Toster wypluwający nieprzypieczone kromki chleba. Jakieś paskudztwo ukrywające się pod filiżanką. Nawet chmury oraz żyrandole srające kupami elektrycznymi (głęboki wydech). I wiele, wiele innych przedziwnych rzeczy. Po takim zastrzyku potraw myślelibyście, że już wszystko widzieliście, a tutaj ogromna chochla oraz chiński garnek do gotowania warzyw chce cię zjeść. W sumie to wszystkie potrawy chcą twojej krwi. Dlaczego? Bo w jakim nie wyjaśniony sposób Ohdove posiadł moc przyzywania jedzenia do walki. Czy nasz odwieczny wróg nie jest Foodmantem lub Jedzeniomantem? Chyba Mie, choć to jedno i to samo.


Panic Restaurant – screeny (kliknij, by powiększyć)

Czy możesz mi podać troszkę broni?
I mnie zatkało… Dosłownie… Bo choć nasz bohater to zwykły kucharzyna, to jego broń też jest zwykła, przynajmniej prowizorycznie. Zacznę od ręcznych broni zniszczenia, które w iście diabelski sposób odsyłają atakujące nas jedzenie, tam gdzie pieprz rośn… Absurd. Podstawowa broń to patelnia. Zwykła ciężka, metalowa, a nie ta lipna tracąca kształty już po paru uderzeniach teflonowa. Jest też łycha. Nie mała skromna łyżeczka do kawy, ale wielka łycha zagłady. Teraz broń do rzucania. Kilka porcelanowych talerzy, które tną niczym szkło oraz najgorszej jakości jajka, przeznaczonych na finałową walkę z Ohdobem. Gratis do tych jajek dostaniemy stary zmęczony śmierdzący tłuszczem i przypalonym jedzeniem model latającej patelni, który choć już przestarzały nadal potrafi podnieść w przestworza grube cielsko naszego kucharz. Od czasu do czasu nasz kucharz, ma dość biegania i wskakuję na ogromniasty widelec i porusza się na nim jak na sprężynie do skakania. Oczywiście w bardzo łaty sposób jest wtedy zadźgać biegające tu i tam jedzonko oraz co ciekawsze wszelkie pułapki w stylu, wystające noże z podłogi, nic a nic nam nie robią. Lecz nie spisuję się to w ciasnych korytarzach oraz niewielkich przesmykach. Od razu jedzenie dostaje nas w swoje szpony. Na koniec rarytas. Bardzo rzadko spotykany w grze, ale cieszy jak cholera. Jest to garnek. Nasz bohater zakłada sobie go na głowę i zaczyna się kręcić wokół własnej osi. W ten sposób jego ciało wprawione w ruch staje się nieśmiertelną – co oczywiście jest zasługą rączki- bronią, która zmiata wszystko co stanie mu na drodze. Jak widać troszkę się opisałem i nie wiem dlaczego, gdyż przez całą grę dzierżyłem w dłoniach tylko niezastąpioną i zawsze wierną patelnię.

Jajecznica czy rybka? Pomidor.
Z zabitych przeciwników wypadają pieniążki, za które po każdej misji możemy pobawić się jednorękim bandytą. Ale nie ma po co, bo prawdopodobieństwo wygranie życia czy czegoś wartościowego oprócz serduszka, nie istnieje. Szkoda kasy i czasu. Za to jeśli komuś zależy w grach na pobocznej zabawie, to nawet zaświadczy on tutaj dwóch rodzajach takiej przyjemności. Oczywiście mini gry są tutaj związane z gotowaniem. Pierwsza z nich. Jesteśmy na morzu i łapiemy skaczące ryby na swój posiłek. A bądźmy ostrożni gdyż z wody wyskakują również niebezpieczne bomby Ohdova. Druga mini grą, jest to łapanie na patelnie jajek, które upuszczają (srają) przelatujące ptaki. Co ciekawsze potrafią także upuszczać bomby (srać bombami). Czyż to nie szokująca wiadomość. No i oczywiście od tego ile złapiesz rybek czy jajek, będzie wysoki twój wynik. Punkty bonusowe są potrzebne do zdobycia dodatkowego życia, gdyż jednoręki bandyta to oszust.


Panic Restaurant – screeny (kliknij, by powiększyć)

Techno bit czy może Chopin?
Co do dźwięku. Jest. I to całkiem fajnie odtworzony. Tworzący naprawdę ekstra klimat elektronicznej restauracji. Muzyka to wcześnie modernistyczny techno bit. Tak naprawdę słuchając go po raz pierwszy, nawet nam się podoba. Niestety jeśli gramy w tą grę już piąta godzinę, staję się to straszną męką. Jak zatrucie pokarmowe. Niby boli i się tłoczy w środku, ale gdy wychodzi wydaje takie ciężkie pierdnięcia. Tutaj wszystko oczywiście na swoim miejscu jak na erę Pegasusa… o sorki NES’a.

Master Chief. Plagiat czy pomidor?
Japońska wersja pojawiła się wcześniej i całkowicie inaczej się nazywała. Prawdopodobnie w nią grałem gdy byłem mały. Gra jest całkowicie taka sama, oczywiście oprócz kilku szczegółów. Główny bohater to młody twardo głowy lub wyposażony w metalową czapkę kucharz. Ma czarne włosy i wygląda po prostu słodko. Dopóki nie walnie cię z grzywy. Zamiast patelni, podstawowej broni amerykańskiego kucharza solidny headshot. Co do nieśmiertelnego garnka na głowie starego, młody dzierży go w rękach i kręci się niczym na malutkiej karuzeli. Która wersja jest lepsza? Dla mnie wersja japońska. Headshot młodości wygrywa z oldschoolową patelnią.

Na koniec de… Pomidor.
Nie będzie obrzucania pomidorami, ani innymi śmierdzącymi warzywami. Jak na takiego starocia, ogromną radość sprawiło mi przejście go i zobaczenie spadającego Ohdova. To kawałek dobrego kodu, ale ludzie którzy go stworzyli powinni się leczyć. Choć jak by na to nie patrzeć, od małego jestem za pan brat z japońskimi grami i coraz mniej mnie dziwi. Lecz te niskie osoby potrafią jeszcze wprawić mnie z podziw i zamyślenie. Ja bym na taki pomyśl nie wpadł. A jakiś koleś podczas jedzenie w restauracji pomyślał – A co gdyby jedzenie ożyło i tylko kucharz mógłby uratować wszystkich. I najlepiej niech to będzie w grafice 8-bitowej. Cool. – Tak więc rozumienie chyba moje zaniepokojenie. Bo jakby taka gra wyglądała na obecną generację konsol. Istna rzeźnia i zmasakrowany pomidor.
 

  TYTUŁ GRY:
   Panic Restaurant (Europa, USA), Wanpaku Kokkun no Gourmet World (Japonia)

PRODUCENT:
  Taito

WYDAWCA:
  Taito

GATUNEK:
  Platformówka

DATY PREMIERY:
  NES
– 24.04.1992 (Japonia)
– 10.1992 (USA)
– 26.05.1994 (Europa)

Data dodania: 16 listopada 2011Autor: hongi


Copyright by EmuSite Team; 2006-2020
Design by Patryk M. (patro)

All rights reserved.

statystyka