True Crime: New York City

   Pierwsza część True Crime: Streets of LA była ciekawą grą. Autorom udało się zrealizować kilka ambitnych planów nawet dobrze, tak samo jak odwzorowanie układu Los Angeles. Na przejechanie całego miasta gracz naprawdę potrzebował trochę czasu. Jednak inne aspekty gry, wyglądały dobrze tylko na papierze, bo w grze nie były one owocne. I jeżeli zastanawiasz się czy był to klon GTA, to w pewnym sensie tak. Lecz przeciwieństwie do GTA to lokacje, walki, misje były trochę irytujący tak samo jak w innych konkurencyjnych tytułach. Na szczęście w 2005 roku pojawiła się na rynku gra o tytule True Crime: New York City, która nie jest kontynuacją pierwszej części, dlatego też nie ma w tytule 2 i bardzo dobrze.

   Bohaterem gry jest Marcus Red, którego ojciec, Izajasz, jest znaczącą osobą w świecie przestępców. Pojawili się tacy, którym Izajasz się nie podoba i postanawiają go zabić, żeby przejąć jego imperium. Ostrzeliwują dom Izajasza, który mieszka wraz z synem. I dlatego właśnie Marcus chce natychmiastowej zemsty. Odnajduję kryjówkę wrogów i tu zaczyna się nasza gra, naszym celem jest zabicie wrogów i to robimy. Nagle pojawia się filmik, który dzieje się 5 lat później. Dowiadujemy się, że Marcus trafił do policji i pilnuje porządku publicznego, a jego ojciec siedzi już za kratkami.


True Crime: New York City – screeny (kliknij, by powiększyć)

   Gra, fabuła oraz sama rozgrywka jest o wiele lepsza niż Streets of LA. Bohaterowie są bardziej realistyczni. Plusem jest to, że misje są ze sobą powiązane więc fabuła „trzyma się w kupie”, a prócz głównych misji, mamy też poboczne, takie jak na przykład wezwania, wyścigi czy walki. Przez wezwania, które dostajemy co jakiś czas możemy poczuć się jak prawdziwy policjant, który pilnuje porządku publicznego, ale oczywiście nie musimy reagować na te wezwania i nie poniesiemy przez to żadnych konsekwencji. Misje główne są bardzo zróżnicowane, co nie pozwala nam się szybko znudzić, to kolejny plus tej gry. Ciekawym pomysłem są przesłuchiwania niektórych podejrzanych. Zobaczysz licznik na swoim ekranie i będziesz musiał użyć swojej perswazji, tj. przykładanie swojej broni do głowy, bicie itp., aby podejrzany powiedział Ci jakieś informacje. W grze również będziemy mogli robić misje, które zlecają Ci Twoi informatorzy, jeżeli wypełnimy dla nich jakieś zadanie, to oni w zamian dostarczą nam jakieś ciekawe informacje, oczywiście nie jest to wymagane.


True Crime: New York City – screeny (kliknij, by powiększyć)

   Kolejnym czynnikiem poprawiającym tę grę jest zmiana mechaniki gry. Teraz mamy pełną swobodę w wybieraniu przeciwników i strzelaniu do nich, tzw. freelook. A nie jak w poprzedniej wersji, że przeciwników automatycznie się namierza. Chyba, że freelook Ci przeszkadza, to możesz użyć trybu, który namierza wrogów automatycznie. Również znacznie poprawiła się walka bezpośrednia. Oczywiście im dalej jesteśmy, tym nasi przeciwnicy biją się lepiej, więc nie będzie to bułka z masłem. Dlatego też, mamy możliwość nauczenia się wielu stylów walki, które spowodują, że w walce face’to’face będziemy niepokonani. Chyba, że przeciwników będzie bardzo dużo, to wtedy oni będą niepokonani… Oprócz nauki stylów walki, możemy nauczyć się nowych ruchów prowadzenia auta oraz ulepszyć nasze zdolności strzeleckie. Na szczęście nie jest trudno je zdobyć, tak samo jak pieniądze, dzięki którym kupujemy sobie auta lub nowe stroje dla Marcusa.

   Żeby uspokoić tłum możemy pokazać swoją odznakę lub strzelić w powietrze. To też spowoduje, że cywile będą oddawać nam nasze auta. Jeżeli jednak coś by nam się stało i chcielibyśmy zabijać cywilów, to wtedy automatycznie inni policjanci zabiją nas, cóż takie życie… Mamy też do wyboru jakim policjantem ma być Marcus, dobrym czy złym. A robimy to przez nasze dokonania, które dodają nam punkty dodatnie (dobry) lub ujemne (zły) do rankingu ogólnego. Również otrzymujemy punkty kariery, które pną nas do bycia lepszym policjantem, a istnieje pięć stopni do osiągnięcia. Otrzymujemy je za zatrzymanie bandytów, oddanie narkotyków, kończenie misji itp.


True Crime: New York City – screeny (kliknij, by powiększyć)

   True Crime: New York City to oczywiście gra oparta na otwartym mieście, które jest ogromne. Trudno porównać NYC do wielkości San Andreas czy nawet Streets of LA, ale gra odtwarza całość Manhattanu. I jak łatwo można się domyśleć, żeby przejechać całe miasto to nie starczy nam 10 min. Zawsze możemy skorzystać z metra, bądź z taksówek, które bardzo szybko nas przenoszą z jednego miejsca w drugie.

   Grafika wygląda mniej więcej tak samo na każdej z trzech konsol, na które wyszła gra. Jest ona średnia. Wszystko przez klatki, które wolno pracują, a w szczególności gdy jedziemy szybko samochodem, z resztą sami zobaczcie i oceńcie. Gra ma masę bugów, które nas czasem rozśmieszają, a czasem dobijają. Zdarza się tak, że czasem widzimy jak Marcus stoi nad ziemią, a gdy auto wybucha obok naszego bohatera to tak naprawdę nic mu nie robi, tylko trochę życie nam zmaleje. Auta niestety nie prowadzi się realistycznie, ba na początku nawet ciężko, ale da się przyzwyczaić do tego. Gdy wchodzimy do jakiegoś budynku i chcemy z niego wyjść to przez okna widzimy ludzi, auta, natomiast gdy już wyjdziemy na dwór, to nikogo nie ma i stoimy sami na ulicy. Śmieszne są momenty, kiedy ludzie pojawiają się znikąd, jak duchy – patrzysz w lewo pusto, patrzysz w prawo pusto, patrzysz znów w lewo i 6 osób się pojawiło, ale skąd, to nie wiemy.

   True Crime: New York City jest oczywiście lepsze niż Streets of LA, lecz jednak nadal to nie jest to. Jednak gra nie jest tragiczna, a nawet przyjemna. Można w nią spokojnie zagrać i nie będziemy mieli uczucia, że straciliśmy swój cenny czas. Grę polecam wszystkim, którzy chcą czegoś innego niż GTA.
 

  TYTUŁ GRY:
   True Crime: New York City

PRODUCENT:
  Luxoflux

WYDAWCA:
  Namco

GATUNEK:
  Gra akcji

DATY PREMIERY:
  PlayStation 2
– 15.11.2005 (USA)
– 25.11.2005 (Europa)
– 27.07.2006 (Japonia)

Data dodania: 4 kwietnia 2009Autor: melwin


Copyright by EmuSite Team; 2006-2020
Design by Patryk M. (patro)

All rights reserved.

statystyka