Wario Ware, Inc

   „Prostota jest owocem dojrzałości” – Friedrich von Schiller. Niemiecki poeta musiał mieć rację. Pomysł na Wario Ware Inc. musiał długo się rodzić w głowie japońskich programistów, ale gdy już ujrzał światło dzienne, to mogę uznać, że mamy do czynienia z produktem kompletnym, dopieszczonym do ostatniej linijki kodu.

‚Najkrótsza gra jaką znam’
Wario postrzegany jest powszechnie jako zły bliźniak niezwykle popularnego hydraulika w czerwonej czapce, którego imienia wspominać nie potrzeba. Podobnie jak swoje „dobre” alter ego ma lekką nadwagę, ubiera się w ten sam kombinezon i nosi równie niemodną czapkę. Pojawił się również w kilku grach, ale jest to temat na inny artykuł. Naszego bohatera zawsze interesowała tylko jedna czynność – bogacenie się. Oglądając w telewizji reklamę najnowszej gry na GBA kupuje laptopa i rozpoczyna nowy biznes… Wario Ware Inc. specjalizuje się w tworzeniu niewielkich gier, których przejście nie zajmuje z reguły więcej niż pięć sekund. Tak jest, dobrze przeczytaliście. Pięć sekund – tyle czasu potrzeba średnio, by zaliczyć każde z zadań Waria.


Wario Ware, Inc – screeny (kliknij, by powiększyć)

‚Let’s play!’
Główne menu składa się z ikon symbolizujących postacie, których zadania należy wykonać. Na początku większość gier jest zablokowana, a dostęp do nich jest możliwy poprzez zaliczenie dostępnych mikrogierek. Zanim zaczniemy grę zmuszeni jesteśmy obejrzeć historyjkę związaną z każdą z postaci, co jest szalenie irytujące ze względu na ich infantylność. Przykładowo Mona – pracownica cukierni pędzi na swoim skuterze, by nie spóźnić się do pracy, gdy nagle zaczyna ją ścigać policja. Rozpoczyna się dramatyczny pościg, ze schowka skutera Mony wyskakuje małpa, która podrzucając skórki od bananów pod koła samochodów policji jest w stanie pomóc swej właścicielce. Tutaj do akcji wkracza gracz, który zaliczając kolejne mikrogierki sprawia, że małpiszon celnie trafia w radiowozy policji. Innym razem musimy pomóc Kat, która włamuje się do pałacu gracza (czyli również Twojego, jeśli zagrasz w Wario Ware). Fabuła jest jednym z najsłabszych elementów tej pozycji, ale nie stanowi istotnego elementu, więc gracz szybko o niej zapomni. Każdy etap gry posiada odmienny interfejs. Gdy wypełniamy zadania charyzmatycznego tancerza Jimmy’ego nasze postępy wyświetlane są w jego telefonie komórkowym, taksówkarz Dribble liczbę punktów wyświetli na desce rozdzielczej samochodu. U doktora Crygora liczba żyć, które posiadamy wyrażona jest za pomocą… papieru toaletowego. Oprawa Wario Ware jest bardzo zróżnicowana i co chwilę zaskakuje nowymi rozwiązaniami.


Wario Ware, Inc – screeny (kliknij, by powiększyć)

‚Trzy, dwa, jeden… Koniec!’
Pomysłowość i zróżnicowanie gier jaką wykazali się twórcy jest ogromna. Możemy jednak wyróżnić trzy główne kategorie, na które dzielą się produkcje fabryki Waria: zadania zręcznościowe, logiczne i na spostrzegawczość. Pierwsze z nich polegają głównie na wduszeniu jakiegoś przycisku w odpowiednim czasie, ominięciu pewnej przeszkody bądź dotarciu do celu. Do tego typu zadań należy ścięcie drzewa, przeskoczenie przez płotek, podlanie kwiatka czy też schwytanie skaczącego kurczaka. Na wykonanie każdej z tej czynności będziemy mieli czas nie dłuższy niż pięć sekund. Gry logiczne polegają głównie na dopasowaniu określonych elementów lub zapamiętaniu pewnej kombinacji klawiszy. Najtrudniejsze gierki wykorzystają naszą spostrzegawczość. Zadania te są niezwykle trudne szczególnie na wyższych poziomach trudności, gdzie czas biegnie jak szalony, a w przerwie pomiędzy kolejnymi mikrogierkami nie mamy nawet czasu na wzięcie oddechu. Przykładami tego typu wyzwań może być policzenie liczby przechodzących żab, wskazanie jaki przedmiot „mignął” (dosłownie i w przenośni) nam przed chwilą na ekranie, bądź które z czterech prawie identycznych warzyw różni się od pozostałych. Na samym końcu każdego z etapów czeka nas walka z bossem. „Boss Stage” jak nazywają się te zadania, to po prostu nieco dłuższe wyzwanie, które nie posiada ograniczeń czasowych. Do tego typu gier należy znokautowanie boksera, odbicie określonej liczby piłek kijem baseballowym, wbicie gwoździa itd. Twórcy wykazali się tu niezwykłą inwencją twórczą i pomysłowością. Jest to z pewnością jeden z najmocniejszych elementów gry. Pomimo rosnącego poziomu trudności gracz największe problemy będzie miał na samym początku. Opanowanie zasad każdej z gry oraz poznanie ogólnych reguł jakimi rządzi się Wario Ware wymaga skupienia, ponieważ w bardzo krótkim czasie trzeba domyślić się, o co chodzi w danym zadaniu a jedyną podpowiedzią są krótkie komendy wyświetlane na ekranie, są to słowa typu „Input!”, „Water!” czy „Inspect!”. Do wprawy dochodzi się jednak dość szybko i czas przestaje być wrogiem, a gracz zaczyna tracić życia tylko na skutek własnych błędów, a nie braku znajomości zadania. Zdarzają się jednak gierki, gdzie czasu jest naprawdę mało, ale są one w zdecydowanej mniejszości. Wario Ware to bardzo skillowy tytuł, gdzie gwarantem dobrych wyników jest trening.

‚To już jest koniec’
Mogłoby się wydawać, że po ukończeniu wszystkich zadań nie pozostaje wiele do roboty. Nic bardziej mylnego. Wario Ware skrywa mnóstwo bonusowych gier, które odblokowują się po wymasterowaniu swoich rezultatów. Na odkrycie czeka osiem gier dla samotnika, cztery dla dwóch graczy oraz dodatkowe cztery tryby „wyzwania”, gdzie możemy sprawdzić się jeszcze raz w ukończonych zadaniach. Każdy z dodatków jest niesamowicie grywalny i z pewnością będziecie poświęcać sporo czasu na bicie kolejnych rekordów. Bonusowe minigierki są bardzo różne; jedna z nich polega na skakaniu przez skakankę, inna na prowadzeniu papierowego samolociku tak, by się nie rozbił. Warto sprawdzić je wszystkie. Gdy już znudzi się Wam zabawa solo warto sprawdzić gierki dla dwóch graczy. Podobnie jak w większości gier dla jednego gracza tak i tu wystarczy dosłownie jeden przycisk. Pierwsza konkurencja to bieg przez płotki. Wystarczy naciskać przycisk w określonym momencie by omijać przeszkody i… dotrzeć na metę szybciej od rywala. Druga gra posiada dość dziwną nazwę „Dong Dong” i w dużym uproszczeniu polega na zrzuceniu na głowę rywala prostokątnego kloca (bez skojarzeń). „Chicken Race” polega na popchnięciu deskorolki z siedzącym na niej stworkiem tak, by zatrzymała się jak najbliżej krawędzi. Czasem przyjdzie zmierzyć się nam na płaskiej trasie a czasem na takiej gdzie pełno jest wzniesień i zjazdów. W „Chiritorie” sterujemy czymś co przypomina odkurzacz sterowany za pomocą radia. Wygrywa ten, kto pierwszy zbierze sto zgniecionych papierów. Minigierki przeznaczone dla dwóch graczy są miłym uatrakcyjnieniem, szkoda jednak, że zaledwie po kilku minutach widziało się już wszystko i nie ma sensu do tego wracać. Po za tym nie są tak wciągające jak gierki przeznaczone dla jednego gracza. Jednak jeśli macie gdzieś w okolicy partnera do grania i dwa sprawne klawisze na klawiaturze warto spróbować np. w przerwie meczu lecącego w TV.


Wario Ware, Inc – screeny (kliknij, by powiększyć)

‚Jak to wygląda?’
Ciężko jest oceniać ten tytuł pod względem graficznym, ponieważ pomimo prostoty jaka panuje w większości z mikrogier, to jednak nie efekty wizualne są tu najważniejsze, gdy gracz całą uwagę skupia na zadaniu, które ma wypełnić. Grafika to z reguły kilka kresek na krzyż. Proste projekty poziomów pozbawione są jakichkolwiek fajerwerków, ciężko tu o kolorowe tła czy ładną oprawę.
Na uwagę zasługuje jedynie zbiór zadań nawiązujących do gier z NES’a i SNES’a. W ciągu zaledwie kilku sekund przyjdzie Wam zagrać we fragmenty Metroid Prime, Donkey Kong, Legend of Zelda czy F-Zero! Oprawa tych zadań nic nie traci w stosunku do pierwowzoru i wyróżnia się na tle innych mikrogierek.

‚Coś mi tu nie gra…’
Wario Ware pożera dużo czasu. Pomimo iż główny tryb gry nie zajmie Wam więcej niż pięć godzin, to grywalność i chęć bicia kolejnych rekordów sprawia, że żywotność tej pozycji jest znacznie dłuższa niż mogłoby się wydawać. Doliczmy do tego bonusowe minigierki (jak choćby remake znanego z NES’a Dr. Mario, który tutaj króluje jako Dr. Wario) a wtedy okaże się, że będzie to jedna z Waszych ulubionych pozycji na GBA. Warto ją sprawdzić choćby ze względu na ciekawy pomysł i wyjątkowe poczucie humoru jakie tu znajdziemy. Przykładowo w jednym z zadań miałem dokończyć zdanie „This game is…”. Spośród czterech określeń do wyboru były trzy pozytywne i jedno negatywne. Krótkie polecenie przed rozpoczęciem gry brzmiało „Haze!”, co oznaczało, że mam wybrać określenie negatywne. W rezultacie wyszło zdanie „This game is bad”. Jak widać twórcy bardzo krytycznie podeszli do swej produkcji… Czy Wario Ware posiada jakieś wady? Jedyne co mnie podirytowało, to nieodpowiednio wyważony czas przeznaczony dla poszczególnych zadań. Zdarzają się takie gierki, które można byłoby ukończyć dwukrotnie w przeznaczonym do tego czasie a są i takie, w których trzeba niezwykle szybko działać i bardzo trudno jest się wyrobić. Mimo iż takich zadań nie ma zbyt dużo to jednak trafienie na taką grę może kosztować utratę życia. Szczególnie uciążliwe jest to w późniejszej fazie rozgrywki, gdy poziom trudności rośnie w górę i akcja toczy się coraz szybciej.

‚Game Over’
Wario Ware to z całą pewnością jeden z lepszych tytułów dostępnych na GameBoya Advance. W przeciwieństwie do innych znanych produkcji z tej konsolki udowadnia, że gra nie zawsze musi mieć skomplikowane mechanizmy oraz ogromną ilość trybów gry, by dobrze się bawić. Spróbujcie a nie pożałujecie.

 

  TYTUŁ GRY:
   Wario Ware, Inc (Europa, USA), Made in Wario (Japonia)

PRODUCENT:
  Nintendo

WYDAWCA:
  Nintendo

GATUNEK:
  Logiczna/Zręcznościowa

DATY PREMIERY:
  GameBoy Advance
– 21.03.2003 (Japonia)
– 21.05.2003 (USA)
– 23.05.2003 (Europa)

Data dodania: 17 sierpnia 2009Autor: czapel


Copyright by EmuSite Team; 2006-2020
Design by Patryk M. (patro)

All rights reserved.

statystyka