Nowy Doom już po premierze

W przeciągu jednego tygodnia mieliśmy okazję zapoznać się z kolejnymi odsłonami gier śmiało uznawanych za ikony swych platform. Najpierw Uncharted 4 dopisało epilog historii Nathana Drake’a na PS4, a od przedwczoraj Doom, choć czwarty, to jednak bez czwórki w tytule stara się wrócić na należne mu w hierarchii miejsce.

Doom

Lata 90. to złoty czas dla id Software. Wolfenstein, Doom i Quake stały się FPS-ową świętą trójcą, a sam Bill Gates reklamował Windowsa 95 gameplayem z Dooma, ubrany w prochowiec i z dwururką w łapie. Dzięki temu PC przestało być postrzegane tylko jako sprzęcik biurowy, a dyskietki z grą były cieplejsze niż atmosfera na wczorajszej Eurowizji.

Nie ma co jednak kontynuować wątku muzycznego kumoterstwa, które to w tym roku wreszcie trochę ukrócono. W każdym razie John Romero i John Carmack żyli po premierze pierwszego Dooma jak pączek w maśle. Jak gwiazdy rocka. Jak Stachursky, czyli dosko. Z czasem jednak legenda ich studia zbladła. Romero odszedł po Quake’u III, by zbłaźnić się Daikataną. Carmack odszedł dopiero niedawno, by zamiast tworzyć kolejne silniki graficzne zająć się okularami VR w Oculusie. Doom 4 tworzony był od dawna. Pierwsze wzmianki pojawiły się o nim jakoś w 2006/07 roku, gdy ujawniono Rage’a. Projekt był jednak ściśle tajny, a nie pomagało mu to, że w szeregach dewelopera pozostało bardzo mało ludzi. Gdy wydawało się, że nowy Doom podzieli los Preya, do akcji wkroczyła Bethesda, która ze studia tworzącego kolejne Elder Scrollsy stała się poważnym wydawcą. Wolfa już przywróciła do życia 2 lata temu, dzięki Szwedom z Machine Games.

Wracając do Dooma, to póki co nie można poczytać jego recenzji w sieci. Dlaczego? Otóż BethSoft wysłał kopie recenzenckie dopiero w dniu premiery, by dziennikarze mogli w pełni zasmakować także trybu multiplayer. Co do singla znów Doomguy musi przejść przez piekło jakie rozpętała inwazja demonów na siedzibę UAC na Marsie. Jest szybko, jest krwawo i długo (jak na obecne standardy branżowe). Jest także zabezpieczenie antypirackie – Denuvo – które to sprawiło, że do dzisiaj na PC nie scrackowano Rise of the Tomb Raider, Far Cry: Primal czy Just Cause 3. Kiedyś nie było takich problemów z dyskietkami… W każdym razie reboot serii zbiera wiele pochwał graczy. Nawet ojciec Gears of Warów – Cliffy Bleszinsky – nie szczędzi pochwał. Obrywa się jedynie animacjom egzekucji, które wyglądają pierwszorzędnie, lecz po pewnym czasie zwyczajnie irytują.


Copyright by EmuSite Team; 2006-2018
Design by Patryk M. (patro)

All rights reserved.

statystyka