Dead or Alive 5 z premierą i jej przesunięciem

Sprawa to dziwna, jak i cała seria zresztą. Dead or Alive 5: Last Round właśnie trafiło na PS Store na PlayStation 4. Jednocześnie ogłoszono, że wersja na PlayStation 3 trafi na rynek później. Wersje na obydwa Xboksy, czyli One i 360 są już w sprzedaży zgodnie z planem.

Po wielu latach wyczekiwania seria oficjalnie trafi także na PC. W końcu blaszakowcy nie gęsi, też bijatyk potrzebują. Muszą jednak poczekać do 30 marca, ale zważywszy na obecne problemy na PlayStation, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.Najpierw jednak krótkie wprowadzenie. Dead or Alive, to seria bijatyk Team Ninja, której znakiem firmowym są kobiece piersi. Wystarczy wklepać nazwę gry do wujka Googla i mamy przed oczami więcej cycków niż mammograf w godzinach pracy. Dystrybutorzy z Koei Tecmo wiedzą dzięki czemu interes i świat kręci się w najlepsze. Gracze kochają bimbały, Dead or Alive bimbały ma. Nic więc dziwnego, że seria odniosła sukces nie tylko w rodzimej Japonii, ale i w innych zakamarkach globu. Pozwoliło to na stworzenie ekranizacji, ale była ona lepsza od legendarnego Ulicznego Wojownika (z Jean-Claude Ja Wam Damm) tylko w jednym aspekcie. Nie muszę chyba dodawać w jakim…

Samo Last Round to dopieszczona wersja DOA5 z 2012 r. wzbogacona o wszystkie wydane DLC wydane na Xboxie 360 i PlayStation 3. W wersjach na current-geny podniesiono rozdzielczość (1080p) i poprawiono grafikę. W natłoku pracy Team Ninja wydał jednak nie do końca gotowy produkt. Wspomniana obsuwa na PS3 podyktowana jest błędem występującym w wersji na PlayStation 4. Otóż jeśli w Tutorialu wybierzemy lekcję 40.8 oraz 40.9, to stracimy bezpowrotnie zapisaną grę. Przypadłość ta, nie występuje w angielskiej wersji językowej, lecz w hiszpańskiej, włoskiej, niemieckiej i francuskiej jak najbardziej. Nie może więc dziwić, że sprzedaż gry nie idzie tak jak się spodziewano. W Wielkiej Brytanii na ten przykład DOA5 nie łapie się do top20 rankingu.

Na koniec warto wspomnieć, że producent tytułu – Yosuke Hayashi zdradził, że w studiu zastanawiają się nad wskrzeszeniem spin-offa serii, czyli Xtreme Beach Volleyball. Siatkówka plażowa z bohaterkami serii okazała się swego czasu przebojem i doczekała godnej kontynuacji. Charakterystyczny ficzer serii, czyli rozedrgane melony w pełnej krasie był ukazany chyba nawet jeszcze lepiej niż zwykle…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Copyright by EmuSite Team; 2006-2017
Design by Patryk M. (patro)

All rights reserved.

statystyka