Ghost Rider

   Ghost Rider to gra wydana na podstawie znanego komiksu Marvela i niedawnego filmu o tym samym tytule. Wcielamy się w niej w rolę Johnny’ego Blaze’a, człowieka który oddał swoją duszę diabłu, w zamian za uratowanie chorego na raka ojca. Po kilku latach, szatan Mefistoteles złożył propozycję Johnny’emu – uwolni jego duszę, jeśli ten stanie się Ghost Riderem – Płonącym Jeźdźcem pojawiającym się w nocy, który ściga grzeszników i okrutników. Podczas gry kierujemy właśnie tą „drugą formą” Johnny’ego. Czy uda mu się pokonać samego szatana? Czy Blaze uwolni się wreszcie od klątwy? To już będzie zależało tylko i wyłącznie od naszych umiejętności w przechodzeniu gry.

   Świat przedstawiony w grze dzieli się na:
1. Lokacje – jest ich 5 (Piekło, Wymarłe Miasto, Baza Wojskowa, Miasto, Cyrk). W ich terenach znajdują się plansze. W ostatnim poziomie każdej lokacji czeka Boss. Ich jest oczywiście również pięciu (Vengeance, Lilith, Blackout, Scarecrow i Mefisto).
2. Plansze – w poszczególnych lokacjach występuje ich nieregularna ilość, to znaczy, że w jednej lokacji mogą być tylko 4 poziomy, a w następnej już nawet 7. Występują 3 rodzaje poziomów:
– z klasycznym widokiem 2D – typowo platformowa nawalanka. Takich leveli jest właśnie najwięcej.
– motorowe – niczym w Road Rashu pędzimy po trudnej trasie, nie wiedząc co nas dalej czeka i musząc przy tym likwidować oponentów. Tutaj możemy poczuć choć w małym procencie trójwymiar, który w grach na GBA w końcu nie gości zbyt często.
– walki z bossami – 3 walki rozgrywamy na pojeździe Ghost Ridera w planszach motorowych, zaś 2 jako nawalanki z widokiem 2D. Głównym zadaniem jest oczywiście pokonanie bossa, ale jako preludium przed niektórymi z nich, musimy odbyć wędrówkę w etapie, aby dojść do końcowej walki.
Łącznie jest 25 poziomów (licząc wszystkie typy plansz, w tym walki z bossami).


Ghost Rider – screeny (kliknij, by powiększyć)

   Ekwipunek Ghost Ridera może nie jest zachwycający, ale wachlarz ciosów wręcz przeciwnie. W planszach 2D mamy wielką swobodę ruchu, w motorowych jesteśmy bardzo ograniczeni. Najpierw przystąpię do opisu sposobów walki chodzonej, a więc tej, która będzie nam towarzyszyć przez większą część gry. Oprócz ciosów pięściami i nogami, mamy przy sobie długi łańcuch, który stanowi w bardzo dużej mierze o sile bohatera. Dzięki niemu możemy zrównać z ziemią duża grupę potworów. Łańcuchem można kręcić o 360° w powietrzu podczas wyskoku, a podczas postoju uderzać na 5 kierunków. Ma on tutaj podobne, a może nawet jeszcze większe znaczenie, jak bicz dla Belmontów w serii Castlevania. Poza tym Ghost Rider ma siłę pięści, a także nóg, których jednak używa o wiele rzadziej. Ataki takie choćby jak: ognista pięść, uderzenie w powietrzu, uderzenie w przysiadzie, „złapanie za fraki”, ślizg i kilka innych, na pewno dodają animuszu stylowi mordobicia. Szybkie wklepywanie przycisków należy do codzienności. Robić trzeba to na każdym kroku, a jeszcze, że walki są ciągłe, czasem gracz mniej się zastanawia nad techniką walki, a bardziej nad szybkością. A wiadomo, że gwałtowne przyciskanie buttonów bez ładu i składu na dłuższą metę nie jest dobrym rozwiązaniem. Chyba tylko to jest minusem, aczkolwiek bardzo dużym, w dziedzinie walki.

   Tak więc jeśli chodzi o zadawanie ciosów mamy szerokie pole do popisu. W grze twórcy wprowadzili ciekawą rzecz, a mianowicie miernik zadawanych obrażeń w określonym czasie. Pojawia się w lewym dolnym rogu. Ma 6 poziomów (idąc po kolei): Damned – przeklęty, Condemned – skazany, Brutal – brutalny, Cruel – okrutny, Spirited – ognisty, Vengeance – mściwy. Zdobycie odpowiedniego poziomu obrażeń jest wymagane do pełnego zaliczenia planszy. To jeszcze nie koniec dobrych informacji o możliwościach bohatera. Pozostała jeszcze najważniejsza, czyli możliwość upgrade’u wyuczonych już umiejętności i zdobycia nowych. O ile tych nowych, Ghost Rider uczy się po pokonaniu bossa, to upgrade’u dokonujemy dzięki Orbom odpowiedniego koloru. Do tego akurat służą Orby o kolorze fioletowym, które pełnią rolę waluty. Za nie kupujemy w menu nowe ruchy, ataki i ulepszamy statystyki. Ten pomysł zasługuje na pochwałę. Nadaje to grze elementów RPG, gdyż fioletowe Orby oprócz roli pieniędzy, są jakby punktami statystyk do rozdania. Jest jeszcze jeden pozytywny aspekt w tej rzeczy. Gdy będziemy mieli problem z przejściem któregoś z poziomów, czy z pokonaniem bossa, możemy pozdobywać Orby, w poprzednich, łatwiejszych planszach, które wcześniej przeszliśmy (droga do poprzednich etapów się nie zamyka) i następnie już znacznie silniejsi, powrócić do etapu, na którym się zatrzymaliśmy. Statystyki, których wartość można poprawić to: pasek życia, pasek many, siła pięści, siła łańcucha. Oprócz fioletowych Orbów dających pieniądze, są także czerwone – odnawiają życie o pewną wartość i niebieskie – dają punkty many.


Ghost Rider – screeny (kliknij, by powiększyć)

   Taka zabawa w jednym typie etapów byłaby trochę dla gracz nudna, ale na szczęście twórcy wprowadzili plansze motorowe, które są idealną odskocznią. W nich mamy do dyspozycji słynny motor Ghost Ridera, z którego możemy strzelać ognistymi kulkami, a w rękach także łańcuch do używania przy bliższych starciach. „Klepanie” nim przeciwników, jak już i sam motyw jazdy po bezdrożach, bardzo przypominają serię Road Rash, o czym już zresztą wcześniej wspomniałem.

   Pora, aby wspomnieć trochę o przeciwnikach naszego bohatera. Podobnie jak sam Ghost Rider, a nawet jeszcze bardziej, wszystkie potwory mają mało wspólnego z rzeczywistością. Można je podzielić na:
– przeciwników podstawowych – pojawiają się niemal na każdym kroku. Nie są zbyt wymagający, jednak uderzają niekiedy grupami, na ogół po 4 osobników. Niektórzy są ludźmi, ale resztę trudno porównać do jakichkolwiek istot. Niektóre przypominają zombiaki, inne dinozaury, a jeszcze inne można zaliczyć do zmutowanych genetycznie zwierząt. Nie dysponują dużą inteligencją, łatwo przewidzieć ich ruchy i tym samym unicestwienie tych szkarad nie wymaga od nas specjalnych umiejętności.
– silniejsze i większe osobniki – nie można mylić ich z bossami. Pojawiają się nagle w środku lub na końcu etapu. Jeśli mamy już choć trochę „przypakowaną” postać, walki te będą dla nas najkrótszymi i najłatwiejszymi ze wszystkich. Nawet łatwiej jest walczyć techniką „na chama” niż stosować dodatkowo uniki.
– bossowie – strzegą przejścia do nowych lokacji. Wspomniałem już nieco o nich przy opisie plansz. Większość z tych walk toczymy na motorze, przez co jest trochę niewygodnie. Z kolei walki z planszach widokiem bocznym są zbyt łatwe.


Ghost Rider – screeny (kliknij, by powiększyć)

   Zanim przejdę do oceny grafiki i muzyki, pora jeszcze wspomnieć o mniej zauważalnych, choć istotnych sprawach. O fabule gry informują nas dialogi. Pojawiają się po przejściu planszy. Tak jak w dużej większości gier, są to nieruchome obrazki z wypowiedzią bohatera na dole ekranu. Jeśli chodzi o miejsca do zapisu stanu gry, to zwyczajnie ich nie ma. Po przejściu każdego levelu następuje automatyczny save.

   Grafika nie może ani zaskoczyć, ani rozczarować. Są to już chyba szczyty możliwość GBA, które i tak już nie robią większego wrażenia na nikim. W planszach 2D mamy do czynienia z bardzo solidnymi tłami. Kolorystyka stoi na wysokim poziomie. Wszystkie postaci są wyraźne, a ich ruchy płynne. Jedynie chwilami podczas wykonywanie kombosów, mam wrażenie jakby animacja troszeczkę zwalniała. W levelach występują dosyć dużo szczegółów nie odgrywających żadnego znaczenia, jednak budują w małym sensie także klimat gry. Muzyka jest, jakby to powiedzieć, „zjadliwa”. Kawałki ciężkiego rocku idealnie budują piekielny klimat gry. Ponadto ich rytm szybko wpada w ucho. Wszelkie oddźwięki i głosy (a raczej ryki) również stoją na niezłym poziomie.

   Ghost Rider, to na pierwszy rzut oka zwykła nużąca klepanka, jednak ma coś w sobie, co odróżnia ją od masy gier z tego gatunku na GBA. Nie ważne czy czytałeś komiks, czy oglądałeś film, albo że w ogóle nie miałeś wcześniej kontaktu z Jeźdźcem. Z tytułem warto się zapoznać, choćby z uwagi na to, że jest to jeden z ostatnich wielkich hitów na tą przenośną konsolkę.
 

  TYTUŁ GRY:
   Ghost Rider

PRODUCENT:
  Climax

WYDAWCA:
  2K Games

GATUNEK:
  Zręcznościowa

DATA PREMIERY:
  GameBoy Advance
– 13.02.2007 (USA)
– 23.02.2007 (Europa)

Data dodania: 2 czerwca 2007Autor: Ocelot

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Copyright by EmuSite Team; 2006-2017
Design by Patryk M. (patro)

All rights reserved.

statystyka