The Darkness

   Witam w Bluzgaczu. Czy nie mieliście ostatnio złych snów? Pobudka w nocy, by iść siku was jeszcze nie męczy? Może żarówka w nocy nie przestaje wam migać i doprowadza was to do szaleństwa. Wiedzcie, jedno to wszystko nie dzieje się bez przyczyny. To wasz umysł, organizm i otoczenie broni się przed ciemnością. Do tej listy dodajcie jeszcze mnie, bo ja też będę chciał was obronić przez ciemnicą i gremlinami.

   No dobra, jest to jedna z pierwszych gier na Xboxa 360, to można jej wybaczyć, ale to że powinna się ukazać na pierwszego X’a, to już nie. To byłby jeden z lepszych tytułów na pierwszaka, a tak to próba przecierania szlaku. Niestety nieudana. Szkoda. Pierwszy minus. Jest tutaj za ciemno! Dosłownie i w przenośni. Jak by tego było mało, jest mapa, ale lepiej zabrać kompas i troszkę pobłądzić, by z satysfakcją znaleźć dobrą drogę, niż cały dzień spędzić z nieczytelną kawałkiem gówna. Tydzień szukał bocznych drzwi. Jak je już znalazłem, okazało się, ze były dobrze oświetlone. Wystarczyłby jakiś punkt na tych neandertalskich bazgrołach. Jeśli odłożysz tę grę na półkę i wrócisz do niej po jakimś czasie (jak ja) to totalnie nie wiesz gdzie się znajdujesz i dokąd tak naprawdę masz teraz zmierzać. Z innymi tytułami nie miałem tego problemu. To przez te gremliny.

   Co za idiota nie potrafi czytać znaków w metrze? Ja. Może dlatego, że nigdy nie byłem w metrze. Wolę tramwaje. Metro to jedna wielka pułapka. A przyjazdy i odjazdy nawet sam Bóg nie jest wstanie przewidzieć. Niby wszystko tam jest, ale za cholerę nie wiesz w którym miejscu wyjdziesz na powierzchnię. Nie byłoby problemu, gdyby był ten punkt. Jakaś strzałka. A tak to musisz szukać po omacku dalszego ciągu gry. Może przyzwyczaiłem się do ciągnięcia mnie za nos i prowadzenia do każdego punku na mapie. Albo jest to cholernie pomocne i przydatne.

   Fabuła miała być gangstersko-włoska. Wyszła mokra robota. Główny bohater ma tyle charyzmy co zdechły kot na drodze numer 4. Jedne co go ozdabia to jego własne flaki. Gościu co głos podstawiał, powinien pracować w telefonicznym zegarku. Tam zarobił by krocie. I jeszcze te monologi. ‚Jaki ja nieszczęśliwy’ ‚Była miłością mojego życia’ ‚Zabiję ich wszystkich’ ‚Myślałem, że ciemność to mój przyjaciel’ ‚Zapomniałem ubrać pielucho-majtek’ ‚Mam tłuste włosy… Do oka wpadła mi mucha’ ‚Chyba ząb mi się kiwa’ ‚Nie zapłaciłem kablówki’ I tak w kółko i kółko. A gdy nie mówi bawi się swoimi zabawkami. Lubię przerywniki zamiast napisu loading, ale wystarczyłby napis.

   Nasza wewnętrzna ciemność wychodzi z nas i pokazuję się światu. Niestety zasłaniając nam cały świat. Dosłownie i przenośni. Przy grubszych strzelaninach ogromne węże nic nie robią tylko przeszkadzają. Bogu dzięki za celownik samo naprowadzający, sieka klatkę piersiową naszych wrogów. Bo inaczej nie trafiłbyś w nikogo. Za to trafiamy we wszystkich i za każdym razem. Miejscami to aż śmieszno-żałosne. Jesteś chodzącą śmiercią dla i tak głupich przeciwników.

   Tu krótko. Broni mało lub za dużo. Bo dwa pistolety wystarczą na wszystko, a dodali jeszcze karabin i strzelbę. Chyba dla picu i chwalenia się przed kolegami. Moja giwera jest większa od twojej. Mam dłuższego węża niż ty. Gangsterskie lamerstwo. Umiejętności jest za mało i czasami zapomina się o nich, lepiej postrzelać z pistoletów.

   Gobliny, gremliny, troskliwe misie. Nieważne jak je nazwiesz są tutaj nie na miejscu. Jest ich czterech i możesz ich przyzwać tylko w wyznaczonym do tego miejscu. Pieprzone robale mogą wychodzić zewsząd, a małe sługusy tylko z wyznaczonych miejsc dla palaczy. Portal do sklepu z zabawkami. Tylko kiedy już zabijesz już wszystkich z pistoletów. Szukając wyjścia natkniesz się na jeden czy drugi taki portal. Okazuję się, że nie musisz wszystkich zabijać na raz, możesz odwrócić ich uwagę, wychodzącym z ziemi małym śmierdzielem. Troszkę za późno dowiadujesz się, że za prawym biurkiem w czwartym rzędzie koło wodopoju, znajduje się dziura. Nieużyteczne cwele irytują ubiorem oraz sposobem wypowiedzi. Ich nie wychowanie jest słodkie, ale brak zadań dla nich zmuszał mnie do ich odstrzelenia jak komara, który przykuwa niepotrzebnie naszą uwagę, gdy mamy bardzo ważne zadanie. No dobra w dwóch przypadkach są poprzedni. Jeden. Kamikadze-boski wiatr, musi nam wysadzić przejście. Drugi, który nie wiadomo z jakich powodów potrafi ciskać piorunami z dupy, musi nam włączyć generatory.

   Ocena niczym z filmu, które uwielbiałem w dzieciństwie. Cztery średnio wysmażone stworki Gizmo, na pięć gremlinów. Czyli kiszkowate połączenie, które po dotknięciu z wodą, w tym przypadku z konsolą, staję się paskudztwem, które doprowadzi cię do rzucenia padem i włączenia świątecznego filmu. Najlepiej włączyć światło i niech się paskudy smażą w piekle.

Data dodania: 5 września 2010Autor: hongi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Copyright by EmuSite Team; 2006-2017
Design by Patryk M. (patro)

All rights reserved.

statystyka