Dead Space 2

   Dead Space, z czym wam się to kojarzy? Martwy kosmos, martwa przestrzeń. Może. A wiecie z czym mnie się to kojarzy? Z filmem Martwa Cisza z przepiękną Nicole Kidman i kolesiem z Parku Jurajskiego. A wiecie czemu, pośród całej tej masy latających części ciała i psycholów biegających by cię zabić jest jeszcze miejsce na uczucie jakim jest miłość.

   No tak, to antyrecenzja, więc nic nie może zostać opuszczone. Tak więc co się dzieje z uczuciami, gdy nie ma grawitacji. Oczywiście chowają się w ciemności i czekają aż podejdziesz tak blisko, by mogły wbić w ciebie swoje ogromne zębiska. I pojawiają się wizje. Niestety Izaak ma z tym problem. Cholera jasna, o mało co się nie zesrałem. Kiedy w grze stoisz sobie spokojnie w windzie czekając na odpowiednie piętro, a tutaj z piskiem i drapaniem pazurami po metalu wskakuje na ciebie byłą żona. Zimna suka. Nie dość, że śmierdzi jej z gęby to jeszcze chce się całować. Wiem, że cała gra bazuję na wyskakiwaniu przeciwników z najmniej niespodziewanych miejsc.

   Chwila, zatrzymajmy się przy tym. Kilka miejsc z których powinny wyskakiwać przeciwnicy w Dead koszmarze. Sedes lub jak kto woli kibel. Podnosisz klapę, a tam wielka ręka cię wciąga i targa przez rurę ściekową. Lub w kuchni z mikrofalówki. Był jeden motyw, gdy jesteś w pralni i jedna z pralek jest włączona. Stałem z wycelowanym pistoletem i czekałem. Doczekałbym się wirowania, a nie jakiegoś potwora. Odchodzę trochę i nagle cała masa milusich zmutowanych przyjaciół mnie otacza z każdej strony. Wyskakują ze wszystkich zakamarków i rozwalają wszystkie ściany i wentylatory. A pralka zostaje cała. Potworki lubią system wentylacyjne, to może klimatyzacja. Takie zimne dranie by się z nich zrobiły.

   Ale ile można oglądać wskakujących przez te same otwory tych samych potworków. I co jest z tym światłem. Silnik gry pozwolił tutaj na wiele wspaniałych lokalizacji, a do tego nie tylko chodzimy sobie jak nam Pan Bóg przykazał i nie odbijamy się jak w pierwszej części od ścian (zero gravity – teraz widać jak to było debilne) tylko latamy niczym aniołowie. Genialnie zrobione i trzeba było tego dodać jeszcze więcej. Ja chętnie pomalowałbym Isimurę. Ciekawe ile taki malarz w kosmosie by zarabiał?

   Kto zgasił światło. Pierwsza część była ciemna, ale tutaj to czasami brodzisz po same jaja w ciemności. Dobrze, że masz latarkę w broni, ale czasami i ona nie daje rady. Obijasz się o ściany niczym pijany. Niczym Spider-Man lub busowy glonojad. Nawet jak podkręcisz sobie w opcjach by było jaśniej, to i tak nie jesteś w stanie zobaczyć całego tego piękna graficznego i możliwości konsol nowej generacji. A szkoda.

   Kilka słów o najlepszych momentach gry. Chodzi mi tutaj o te szybkie akcje ze strzelaniem w szyby i powodowaniem czarnej dziury czy pomieszczenia próżniowego. Fajne i dla obytych graczy całkiem skuteczne, by oszczędzić amunicję. Czasami akcja dzieje się tak szybko, szczególnie jak pojawiają się bossowie, a kamera tak zapieprza, że rozmazuje ci się cały widok i nie jest to fajne, bo najczęściej wtedy giniesz. Przecież kurwa nie chcemy ginąć, tylko zabijać wszystko. A tutaj sama gra podkłada nam nogę.

   Multiplayer, co to kurwa jest. Przecież nie widzę, że Left for Dead. Chciałbym tutaj usprawiedliwić twórców gry. Kiedy tworzyli kod, kilku z nich spożyło za dużo alkoholu i wyszło coś co się pisze na kacu. Gdy głowa wielka spuchnięta, a świat głośny i denerwujący. O co tutaj chodzi? O to, że ludzie w zajebistych kombinezonach, z ekstra bronią, rozwalają na kawałki mega morfy. Nic fajnego, gdy co kilka sekund widzisz odliczanie do kolejnego odrodzenia. Nie łatwe jest krótkie życie pożeracza umysłów. Krótko i na temat. Jest to wielkie nieporozumienie. Dlaczego nie zrobili jednej wielkiej areny, najlepiej bez grawitacji, z możliwością latania i wpuścić tam dwunastu graczy. Zrobiłaby się z tego rzeźnia. A czy nie o to chodzi? O czym oni myśleli.

   Ocena – trzy zmutowane śmierdzące jaja nekromorfa, na pięć krwawych headshotów. Czyli nie tak wielka kosmiczna kicha, gdzie nikt nie usłyszy twojego krzyku.

Data dodania: 18 kwietnia 2011Autor: hongi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Copyright by EmuSite Team; 2006-2017
Design by Patryk M. (patro)

All rights reserved.

statystyka